poniedziałek, 23 grudnia 2013

Post postem, ale o jedzeniu człowiek jakoś nie jest w stanie zapomnieć. Najlepsze co spotkało mnie ostatnio w życiu (numer 1 nie tylko pod względem kulinarnym) to Magiczny Foodstock, czyli niesamowicie smakowite wydarzenie organizowane przez Forum Przestrzenie w Krakowie. Przeróżniste krakowskie restauracje nęciły smakami i zapachami, wybór był szalony, pieniędzy mało a apetytu aż nadto. Jak to wszystko się odbywało?

Wchodzisz-> kupujesz bony za 5 zł każdy-> wybierasz stoisko-> wybierasz potrawę-> zjadasz ze smakiem -> dziękujesz Bogu za kubki smakowe

a, dość ważny element zabawy- starasz się w ciasnym tłumie nie zgubić jakiejś części swojego ciała. 

Próbować można było między innymi świątecznych dań kuchni żydowskiej, chińskiej i koreańskiej, . Szalone, ale zaskakująco pyszne. Niemniej jednak niekwestionowanym mistrzem ceremonii  został  łosoś w syropie klonowym Charlesa Daigneaulta ( uczestnika polskiej edycji Masterchefa), który do dziś śni mi się po nocach. Absolutnie wybitne danie. Nie byłabym sobą, gdyby nie udało mi się odszukać przepisu. Jeśli nie wyrobicie się na kolację wigilijną, polecam na kolację noworoczną, kolację walentynkową albo z okazji święta Trzech Króli. 

Panie i Panowie przed wami:

Łosoś marynowany w soku pomarańczowym i syropie klonowym,
smażone zielone szparagi z prażonym sezamem,  sałatka z fenkułów (opcjonalnie, smakuje też z kiełkami z Biedronki albo zwykłą sałatą)
Składniki na 2 porcje:
250 g łososia
Marynata:
sok i starta skórka z 2 pomarańczy
2 łyżki sosu sojowego
3 łyżki syropu klonowego
1 ząbek czosnku
Dodatkowo:
1 pęczek zielonych szparagów
1 łyżka oleju sezamowego
100 ml oliwy z oliwek
1-2 łyżki sezamu
1 duży koper włoski
sok z małej cytryny
garść migdałów obranych ze skórki (opcjonalnie)
sól
pieprz
Przygotowanie:
Składniki marynaty wymieszać i zalać nią łososia.  Pozostawić na 30 minut, maksymalnie godzinę.
W międzyczasie przygotować sałatkę: koper włoski pokroić w cienkie paski i blanszować przez 2 min we wrzątku. Zahartować w zimnej wodzie, aby przerwać proces gotowania.  Oliwę z oliwek i sok z cytryny wymieszać. Doprawić solą i pieprzem. Całość wymieszać i  powstałym sosem polać zblanszowane fenkuły. Opcjonalnie dodać posiekane migdały.
Łososia włożyć do naczynia żaroodpornego. Polać marynatą i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, na około 15 min. (czas pieczenia zależy od grubości łososia). Co 3 minuty polewać łososia marynatą.
Szparagi opłukać, odłamać stwardniałe końcówki,  smażyć około 6 minut na oliwie z oliwek z dodatkiem niewielkiej ilości oleju sezamowego. Lekko posolić. Wymieszać z uprażonym na suchej patelni sezamem.



niedziela, 22 grudnia 2013

post świąteczny

23 grudnia

jeden dzień do 2013 urodzin Jezusa


Czego NIE polecam w te święta:

1)  naprawiania zepsutych porcelanowych figurek, jakoby pamiątki rodzinnej, które należy skleić za pomocą substancji typu Kropelka. Zdecydowanie NIE polecam robienia tego w gumowych rękawiczkach, które najpierw przylegają do porcelany, potem same do siebie, a potem zwisają bezładnie, kiedy próbujesz odkleić jedną rękę od drugiej. 

2) prasowania i pisania sms-ów jednocześnie, oraz roztargnienia wynikającego z faktu, że w zbiorniczku żelazka właśnie skończyła się woda, którą należy uzupełnić jak najszybciej ( gdybym to zrobiła 5 mi później, pewnie by wybuchło), okręcając się jednocześnie dookoła własnej osi. Skutek jest taki, że żelazko upada ostrym, trójkątnym kantem na świeżo położone panele podłogowe, wbija się w jeden z nich i zostawia po sobie, wielką głęboką aż do Australii dziurę. Na środku pokoju. Nowe panele.Skaranie boskie.
 JESZCZE NIKT NIE WIE, PROSZĘ O RADĘ, JAK TO ZAKRYĆ o_O

3) wmawiania babci, że jeśli ją bolą ręce i jest zmęczona, to wcale nie musi lepić 14746736876 pierogów na święta. Mogła je kupić w Biedronce, czy gdzieś. Nie, nie mogła. Jak będę mieć własny dom, to będę sobie kupować w Biedronce czy gdzieś (zresztą i tak jej na tym nie zależy, bo pewnie nie dożyje, bo ręce, bo życie, bo cały świat się zwala na głowę.... na na na). Skutek: 8 godzin argumentacji dlaczego nasze, ręcznie zrobione pierogi są o wiele lepsze, niż pierogi kupione gdzieś. 

4) chorowania na święta. Zdecydowanie nie polecam. Zwłaszcza jeśli musisz wyrabiać ciasto i co chwilę wychodzić do łazienki, zdzierać z rąk całą warstwę ciasta, szorować pazokcie, wysmarkać nos, a potem jeszcze raz dokładnie umyć ręce. "Żebyś tylko całej rodziny nie zaraziła"

WESOŁYCH ŚWIĄT  





PS buty, które mam na zdjęciu to tzw. cichobiegi. Naprawdę nie mam pojęcia, skąd wzięły one swoją nazwę, bo cicho się w nich wcale nie biega (testy przeprowadzane wielokrotnie w dzieciństwie). Miałam ich całą masę, niemniej jednak produkowane są chyba tylko do pewnego rozmiaru, dlatego KTOKOLWIEK WIDZIAŁ, KTOKOLWIEK WIE, butki takie w numerze 38, chętnie przyjmę!




czwartek, 5 grudnia 2013

Dzień Dobry Państwu

za chwilę skończy się dzień, w którym

1) dowiedziałam się że jadę do Stanów
2) wypiłam wino
3) dowiedziałam się, że być może pojadę też do Kanady
4) wypiłam szampana
5) odczułam potrzebę misji
6) założyłam bloga

Naprawdę nie wiem jak spędzę ostatnie minuty 5 grudnia.

PS Czy wiedzieliście że "Ah ten Andy" to bajeczka z Kanady?
PS2 Czy wiedzieliście że 99% ludzi obiera banany ze złej strony?

PS3 Tak, ten blog będzie o Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, żarciu i  moim życiu. I życiu w ogóle. I o tym jak zrezygnowałam ze stawiania słowa hejter przed słowem bloger.