Dla wyjaśnienia: statystyki dotyczą wizyt w serwisach porno z dwóch miast, które w tym roku (2014) walczyły ze sobą. Drużyny Denver Broncos vs. Seattle Seahawks. Jak się domyślacie, Seattle wygrało ;)
W tym roku po raz pierwszy oglądałam Super Bowl, przyznaję bez bicia. Jednak w obliczu zbliżającego się meczu, postanowiłam pokonać własną ignorancję i dowiedzieć się co nieco na temat samego futbolu. Nie mam zamiaru przytaczać historii ewolucji piłki nożnej w futbol, ani kosmicznie pokręconych zasad gry. Zostawmy do specjalistom (zwłaszcza temu pierwszemu : >).
Piłka jest jedna, bramki są dwie. Na boisku po 11 zawodników, dwie drużyny. Cel gry: zdobycie jak największej liczby punktów. Główna wygrana: trofeum im. Vince'a Lombardi ( Czemu akurat jego? Był to trener pierwszego zespołu który wygrał w Super Bowl-Green Bay Packers, trolololo). Alternatywny tytuł do uzyskania to MVP (Most Valuable Player), dla najlepiej grającego kolesia. W tym roku był to Malcolm Smith z drużyny Seattle.
Sama atmosfera meczu zupełnie nie przypomina tej, która towarzyszy piłce nożnej ( o, ja znawca, myślałby kto). Przewidywania co do wyniku i sami zawodnicy dostali dokładnie tyle samo uwagi co:
a) Bruno Mars i Red Hot Chilli Peppers, czyli artyści, którzy wystąpili w tym roku.Każdy koncert zwyczajowo trwa zaledwie kilka minut, a i tak kupuje na niego bilety mnóstwo ludzi, a zaproszone gwiazdy sikają ze szczęścia w gacie. Dodatkową atrakcją jest zapewne to, że śpiewają bezpośrednio na murawie. Ot, przerwa, szybkie zejście zawodników, wniesienie sceny. Show must go on. Pojawiły się oczywiście kontrowersje związane z dziwnym zestawieniem tegorocznych zespołów, aczkolwiek moim zdaniem Bruno świetnie dał radę. Od 7 dni jestem w nim tak zakochana, że rozważam nadanie jego imienia swojemu pierworodnemu.
b) Dużo mówiło się o pogodzie. "To takie Polskie"!- można krzyknąć. Prawda jest jednak taka, że zawodnikom w kusych spodenkach nieprzyjemnie biegałoby się w śniegu. Śniegu jednak nie było, choć i o to można było się...
c) ...założyć. Przyjmowano mnóstwo ciekawych zakładów. Oprócz tradycyjnego obstawiania wyniku meczu, można było na przykład założyć się o to, który zespół rozegra jako pierwszy, którego trenera telewizja pokaże zaraz po rozpoczęciu meczu oraz o to, czy Renee Fleming będzie śpiewać hymn w rękawiczkach, czy bez.
Jak widać- bez. Niektórzy, jak pan Floyd Mayweather Jr. trochę za bardzo zaufali swojej intuicji. Przegrał on w zakładach 10 mln $, stawiając na wygraną Denver Broncos. Tu ciekawostka: dowiedziałam się, że zakłady sportowe to dobra lokata pieniędzy. Jeśli uda nam się wygrać wystarczająco dużo, a nie będziemy chcieli wyciągać od razu pieniędzy ( wysoki podatek od wygranej), mogą stać się one zabezpieczeniem na życie. Żadna skarbówka nie zwęszy małej fortunki, która będzie leżeć i bezpiecznie na nas czekać na koncie. Człowiek uczy się przez całe życie.
d) Ostatnią sprawą, której zawsze poświęca się uwagę, są reklamy. Gra sama w sobie jest mało dynamiczna, i ciągle są jakieś przerwy, dlatego biznes kręci się w przerwach poświęconych wyświetlaniu reklam. Są one tak drogie, jak tylko można sobie wyobrazić, co bardzo opłaca się telewizji, która transmituje mecz. Oglądałam zestaw reklam z kilku wcześniejszych lat ( są dostępne na yt) i muszę przyznać, że w tym roku były wyjątkowo słabe.
Do obejrzenia w wyjątkowo nudnej, wolnej chwili. Dubi dubi dubi -_-
Super Bowl jest tak komercyjne i tak amerykańskie, że faktycznie można dać się zaczarować. Entuzjaści- specjaliści będą emocjonować się tragicznymi zwrotami akcji, laicy- amatorzy pooglądają niezłe show i reklamy. Pragnę jednak ostudzić emocje tychże laików, którzy w zachwycie i nagłym porywie serca postanowią zakupić bilet na kolejne rozgrywki. Ceny zaczynają się od 300 tys. $.
trzymajcie się ciepło, bo idzie wiosna
Bajo!
ps1 : a, nie zdradziłam wyniku meczu: 43:8.
auć dla Denver.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz