niedziela, 9 lutego 2014

Przeżyjmy to jeszcze raz.

Dokładnie tydzień temu całe Stany Zjednoczone żyły jednym wydarzeniem. Super Bowl to największe nieoficjalne święto narodowe, dorównujące swym rozmachem Thanksgiving. Mistrzostwa futbolu amerykańskiego odbywają się zawsze w niedzielę, dlatego dzień ten nazywany jest także Super Bowl Sunday albo po prostu- Super Sunday. Na mecz czeka dosłownie cały naród, o czym najlepiej świadczy rekord oglądalności, który padł w 2011 r. Przed telewizorami zasiadło wtedy 111 mln ludzi. To nie ściema, moi mili. Żelazny dowód gorączki futbolowej poniżej.



Stany Zjednoczone
Dla wyjaśnienia: statystyki dotyczą wizyt w serwisach porno z dwóch miast, które w tym roku (2014) walczyły ze sobą. Drużyny Denver Broncos vs. Seattle Seahawks. Jak się domyślacie, Seattle wygrało ;)

W tym roku po raz pierwszy oglądałam Super Bowl, przyznaję bez bicia. Jednak w obliczu zbliżającego się meczu, postanowiłam pokonać własną ignorancję i dowiedzieć się co nieco na temat samego futbolu. Nie mam zamiaru przytaczać historii ewolucji piłki nożnej w futbol, ani kosmicznie pokręconych zasad gry. Zostawmy do specjalistom (zwłaszcza temu pierwszemu : >).

Piłka jest jedna, bramki są dwie. Na boisku po 11 zawodników, dwie drużyny. Cel gry: zdobycie jak największej liczby punktów. Główna wygrana: trofeum im. Vince'a Lombardi ( Czemu akurat jego? Był to trener pierwszego zespołu który wygrał w Super Bowl-Green Bay Packers, trolololo). Alternatywny tytuł do uzyskania to MVP (Most Valuable Player), dla najlepiej grającego kolesia. W tym roku był to Malcolm Smith z drużyny Seattle.

Stany Zjednoczone

Sama atmosfera meczu zupełnie nie przypomina tej, która towarzyszy piłce nożnej ( o, ja znawca, myślałby kto). Przewidywania co do wyniku  i sami zawodnicy dostali dokładnie tyle samo uwagi co:

a) Bruno Mars i Red Hot Chilli Peppers, czyli artyści, którzy wystąpili w tym roku.Każdy koncert zwyczajowo trwa zaledwie kilka minut, a i tak kupuje na niego bilety mnóstwo ludzi, a zaproszone gwiazdy sikają ze szczęścia w gacie. Dodatkową atrakcją jest zapewne to, że śpiewają bezpośrednio na murawie. Ot, przerwa, szybkie zejście zawodników, wniesienie sceny. Show must go on. Pojawiły się oczywiście kontrowersje związane z dziwnym zestawieniem tegorocznych zespołów, aczkolwiek moim zdaniem Bruno świetnie dał radę. Od 7 dni jestem w nim tak zakochana, że rozważam nadanie jego imienia swojemu pierworodnemu.




b) Dużo mówiło się o pogodzie. "To takie Polskie"!- można krzyknąć. Prawda jest jednak taka, że zawodnikom w kusych spodenkach nieprzyjemnie biegałoby się w śniegu. Śniegu jednak nie było, choć i o to można było się...
c) ...założyć. Przyjmowano mnóstwo ciekawych zakładów. Oprócz tradycyjnego obstawiania wyniku meczu, można było na przykład założyć się o to, który zespół rozegra jako pierwszy, którego trenera telewizja pokaże zaraz po rozpoczęciu meczu oraz o to, czy Renee Fleming będzie śpiewać hymn w rękawiczkach, czy bez.





Jak widać- bez. Niektórzy, jak pan Floyd Mayweather Jr. trochę za bardzo zaufali swojej intuicji. Przegrał on w zakładach 10 mln $, stawiając na wygraną Denver  Broncos. Tu ciekawostka: dowiedziałam się, że zakłady sportowe to dobra lokata pieniędzy. Jeśli uda nam się wygrać wystarczająco dużo, a nie będziemy chcieli wyciągać od razu pieniędzy ( wysoki podatek od wygranej), mogą stać się one zabezpieczeniem na życie. Żadna skarbówka nie zwęszy małej fortunki, która będzie leżeć i  bezpiecznie na nas czekać na koncie. Człowiek uczy się przez całe życie.

d) Ostatnią sprawą, której zawsze poświęca się uwagę, są reklamy. Gra sama w sobie jest mało dynamiczna, i ciągle są jakieś przerwy, dlatego biznes kręci się w przerwach poświęconych wyświetlaniu reklam. Są one tak drogie, jak tylko można sobie wyobrazić, co bardzo opłaca się telewizji, która transmituje mecz. Oglądałam zestaw reklam z kilku wcześniejszych lat ( są dostępne na yt) i muszę przyznać, że w tym roku były wyjątkowo słabe.



Do obejrzenia w wyjątkowo nudnej, wolnej chwili. Dubi dubi dubi -_-

Super Bowl jest tak komercyjne i tak amerykańskie, że faktycznie można dać się zaczarować. Entuzjaści- specjaliści będą emocjonować się tragicznymi zwrotami akcji, laicy- amatorzy pooglądają niezłe show i reklamy. Pragnę jednak ostudzić emocje tychże  laików, którzy w zachwycie i nagłym porywie serca postanowią zakupić bilet na kolejne rozgrywki. Ceny zaczynają się od 300 tys. $.

Numer konta, na który można dokonać szczodrej  wpłaty to...

trzymajcie się ciepło, bo idzie wiosna

Bajo!

ps1 : a, nie zdradziłam wyniku meczu: 43:8.
auć dla Denver.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz