poniedziałek, 3 marca 2014

#Oscars2014

Oscarowa noc już za nami, emocje powoli opadają, niewyspanie daje się we znaki. Kiedy siadam do pisania tego posta, w Hollywood pewnie jeszcze się bawią. Tegoroczna gala była wyjątkowo głośna, nie tylko ze względu na dobór filmów (co zaraz wyjaśnię), ale także z powodu charyzmy prowadzącej-Ellen DeGeneres. Samo rozdanie nagród potrwało strasznie długo, bo do  6:05 czasu polskiego. Mimo opadających powiek udało mi się obejrzeć całość, a muszę przyznać że nie było to najłatwiejsze wyzwanie. Wyników Oscarów nie mam zamiaru obwieszczać, bo słyszeli o nich zapewne wszyscy. Ci, którzy nie słyszeli klikną sobie tutaj.

Galę zdecydowanie wygrały 3 postacie:

1) Lupita Nynong'o- nominowania w kategorii aktorka drugoplanowa ("12 years a Slave"). Zupełne zaskoczenie, ze względu na dwie poważne konkurentki : Jeniffer Lawrence oraz Julię Roberts. O Lupicie nigdy wcześniej nie słyszałam, i słusznie, bo to zaledwie drugi film z jej udziałem. Oprócz umiejętności szybkiego robienia kariery, pogratulować jej można także młodego wyglądu. 31 lat moi drodzy, wygląda na 15. Jeśli to sekret Meksyku ( z którego pochodzi), to hasta la vista! ( już mnie nie ma, pocztą prześlę pozdrowienia).

2) Leonardo DiCaprio. Przewrotne zwycięstwo, bo jak wiemy, Oscara nie dostał. Śmiało można powiedzieć że to o nim najwięcej się mówiło, zarówno przed, jak i po gali. Memów i gifów z udziałem Leonardo i jego nieistniejącego Oscara namnożyło się w internecie zdecydowanie za dużo, powstrzymuję się zatem od ich publikowania. Sam aktor ma do powiedzenia jedno:

Oscars 214
;_____;
3) Ellen DeGeneres- prowadząca Ellen DeGeneres Show w roli gospodarza imprezy. Zrobiła z pompatycznego wydarzenia niezłe show, twittowała bezpośrednio ze seny opowiadała śmieszne żarty a na koniec zamówiła pizzę. Poniżej trailer z przygotowań do gali.



W latach 80. Ellen była jeszcze mało znaną stand-uperką, która jeździła po całych Stanach i opowiadała żarty w przydrożnych knajpach. Żarty się jednak skończyły, kiedy zaproponowano jej pracę w serialu o tytule ( i tu zaskoczenie) Ellen. Można śmiało powiedzieć że grała tam samą siebie, bo kiedy kilka lat później oficjalnie przyznała się do orientacji homoseksualnej, jej serialowa postać zrobiła to samo. Nie były to jeszcze Stany Zjednoczone, w których wypada  być innej orientacji. Ellen wywołała obyczajowy skandal, przez co jej kariera zawisła na włosku. Osobisty urok wygrał jednak z niepopularnymi ówcześnie poglądami. Serial zdjęto z anteny, a pani DeGeneres rozpoczęła działalność na własną rękę. W swoim autorskim programie zdążyła już niejednokrotnie udowodnić że jej osoba wcale nie jest płytką skandalistką.



O przegranych źle się nie mówi, dlatego na koniec zaledwie kilka zdań o moich największych rozczarowaniach. Kibicowałam "Wilkowi z Wall Street", Meryl Streep ( którą już podobno nie stać na Oscary) i "Ordinary Love" U2. Smuteczek.


PS W filmiku poniżej, "jak zrobić z siebie gwiazdę wieczoru" w wykonaniu brata Lupity Nyong'o.

1 komentarz:

  1. Lupita to taka słodka dziewuszka ! <3 A Leo taki smutny chłopiec i na pewno jest mu smutno, tylko się nie przyznaje :(

    OdpowiedzUsuń